Targi 100% Design London 2015, czyli londyński festiwal designu dobiegł końca. Wrażeniami z wydarzenia oraz subiektywną opinią podzieliła się z nami architekt i designer, Dominika Rostocka:
Targi 100% Design London 2015 to nie jest duża impreza w porównaniu z Mediolanem, ale zdecydowanie istotniejsza niż wszystkie tego typu wydarzenia w Polsce. Prezentują się tam głównie mało znane w naszym kraju firmy, bądź lokalni producenci, co czyni z nich prawdziwą kopalnię inspiracji i nowych możliwości handlowych. Nie zabrakło oczywiście dużych, międzynarodowych marek jak Porcelanosa, Antolini, Keremag, Antonio Lupi, Silestone, Barrisol. Było też kilku polskich producentów.

Podobnie jak targi w Niemczech (np. Kolonia) – Londyn skoncentrowany jest na modernistycznym nurcie we wnętrzach. Pokazywane są współczesne trendy i nowoczesne rozwiązania a sam design brytyjski nie jest bardzo krzykliwy, raczej konsekwentny i wyrafinowany. Specyficzne wycofanie, charakterystyczne dla Anglików, w ich projektach mebli, lamp czy dekoracji skutkuje przemyślaną formą i dopracowanymi detalami, wyważeniem, odpowiednimi proporcjami. Nie widziałam w Londynie żadnego kiczu czy czegoś nie na miejscu – co np. we Włoszech dość często się zdarza. Promowanie poprzez szokowanie, to na pewno nie jest strategia odpowiednia na to wydarzenie.



Mam wrażenie, że targi były skrojone na miarę dokładnie tego momentu, w jakim się odbywają. Można powiedzieć, że przyświecała im idea „ tu i teraz” – bez nadmiernego wybiegania w przeszłość czy przyszłość. To co mnie zachwycało to detale i prostota. Nawet prosty kubek może być elegancki, prosta lampa może mieć zachwycająco nieskazitelne proporcje. Zapewniam, że angielskie spojrzenie na najprostsze nawet elementy ma w sobie to coś, czego czasami nie da się dopatrzeć w krzykliwym włoskim designie. Prezentowano głównie autorskie projekty, dodatki, detale. Przykuwały wzrok ręcznie robione elementy metaloplastyki – uchwyty, tralki, mocowania. Pięknie prezentowały się firmy z oświetleniem. Francuzi zaprezentowali modele z Mediolanu, ale tutaj nie mieli zbyt wielkiej konkurencji dla swojego rozmachu i ich złoto-czarny żyrandol zrobił furorę.





Królowały postarzane podłogi, forniry artystyczne. Młodzi projektanci pokazywali wzory tapet oraz tkanin, opartych na grafikach i kolorowych wzorach geometrycznych. Kolorystyka była bardzo zróżnicowana – nie zauważyłam jakiegoś wiodącego trendu, (może turkusy i czerwienie wyjątkowo wybijały się na pierwszy plan?), lecz dominowały stonowane kolory, widać też było dużo złota i miedzi. Najpopularniejszym materiałem było drewno pod każdą postacią – postarzane deski, artystyczne mozaiki, płyty okładzinowe na ściany. I o dziwo wszystko było w naturalnych kolorach, nie było bieleń i rozmyć. Urzekły mnie też niebieskie deski, pastelowe forniry, przestrzenne okładziny drewniane.





W meblach królowały fotele, głównie wzory dekoracyjne, dopracowane, kolorowe. W dziale mebli biurowych widać było duży nacisk na akustykę. Prawie wszystkie firmy pokazały kurtyny wygłuszające, albo fotele służące do rozmowy przez telefon. Na targach pokazała się też firma ze specjalnymi budkami telefonicznymi do biur, do których można wejść i spokojnie porozmawiać z własnej komórki – w takiej budce panuje absolutna cisza, dzięki specjalistycznemu wygłuszeniu i materiałom z których ją wykonano. Ciekawe również były płyty naścienne – przestrzenne rozpraszacze hałasu – które dodatkowo dekorują i wprowadzają fakturę do wnętrza.






Najciekawszymi dodatkami były niewątpliwie artystyczne klamki – odlewane z aluminium i brązu, o bardzo wymyślnych kształtach. Dzięki takim detalom, wnętrza są unikalne i ponadczasowe. Takie dodatki to małe dzieła sztuki a Anglicy cenią unikalność i artyzm. Według nich, w każdym wnętrzu powinna się znaleźć mała forma sztuki i to obowiązkowo współczesnej. Dzięki temu wielu artystów z tak wielkim powodzeniem tworzy niepowtarzalne wzory i ma na nie zbyt. W samym Londynie jest kilka tysięcy artystycznych galerii – to miasto słynie z aukcji sztuki współczesnej.



Relacjonując targi londyńskie, wspomnieć należy również o szkle artystycznym, z naszej rodzimej manufaktury krakowskiej. Różnorodność ich możliwości wykonawczych przykuwała uwagę i zachwycała. Ciekawe były również panele z zalewanymi w żywicy abstrakcjami artystycznymi. Panele w prezentowanej wersji mogły mieć nawet 400 cm długości i 120 szerokości, w dowolnym wzorze z wydruku, bądź z kolekcji abstrakcji graficznych, jakie firma zgromadziła w swojej ofercie.
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.